RSS
piątek, 23 lipca 2004
kontrolnie
63 kg, 96-76-97
14:56, kasiaku
Link Komentarze (5) »
mamy samochód!!!

Jest! Srebrny Renault Megane, dwuletni, z różnymi bajerami. Cieszę się bardzo, brakowało mi samochodu. Niestety całość: samochód + ubezpieczenie wyniesie więcej niż założyliśmy, ale samochód wydaje się być wart tej ceny.
Zaczynam więc korowód: rejestracja (ok. 4 godzin), załatwienie ubezpieczenia, a od poniedziałku powrót do pracy i dzieci do obsłużenia. Jak było spokojnie, to na całej linii, jak się dzieje, to na wszystkich frontach!

14:54, kasiaku
Link Komentarze (1) »
czwartek, 22 lipca 2004
już po...

rozmowie. Było miło, chyba się spodobałam. Niestety na odpowiedż mam czekać do 2 tygodni, może tygodnia, więc nici z mojego rzucenia papierami już jutro. A miałam nadzieję zabrać moje rzeczy  jutro i pożegnać ozięble Szefową.

Czyli w poniedziałek do starej pracy i na pocieszenie oraz w ramach zadośćuczynienia dostanie mi się uścisk prezesa.

 

14:43, kasiaku
Link Dodaj komentarz »
denerwuję się...

Spotkanie dopiero o 13stej, a ja już w środku jestem dosyć rozdygotana. W sumie zależy mi na tej pracy. Może mniej na samym typie pracy, bardziej jednak na wejściu do lepszej firmy. W tej nowej widać przynajmniej jakieś perspektywy rozwoju dla firmy jako takiej.

Maluchy na wsi. Jeszcze do nich nie dzwoniłam. Nie lubię dzwonić do Teściowej i pytać co słychać, bo się później niepotrzebnie denerwuję czy wszystko jest tak jak chciałbym żeby było. A tak, czego nie widać/nie słychać, tego sercu nie żal.

10:20, kasiaku
Link Dodaj komentarz »
przyszła pensja,

a razem z nią, mejl od Szefowej. Nie ma dnia żeby do mnie nie dzwoniła (nie odbieram), teraz jeszcze napisała, ogólnie i bardzo oficjalnie, co się dzieje w firmie, oraz to, że prezes chce się ze mną spotkać, aby wyjaśnić zaistniałą sytuację.

Jutro spotkanie z Zarządem firmy, u której ubiegam się o pracę. Mam nadzieję, że już jutro wyjaśni się czy będę tam pracować i na jakich warunkach

10:15, kasiaku
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 lipca 2004
spotkanie

"pracowe" było i przebiegło w miłej atmosferze. Dostałam rekomendację od menedżerki i teraz pozostało mi spotkanie z Zarządem.

Moja Szefowa po otrzymaniu info o odejściu Lili z pracy, musiała się nieźle zestresować, po 17stej dostałam od niej telefon, że wszystko w firmie idzie w dobrym kierunku, pieniądze będą w piątek, wspólnicy i ona czekają i zapraszają od poniedziałku do pracy. Miodzio! Nie mogę sie doczekać momentu, w którym polożę im na stół wypowiedzenie.

Weekend mieliśmy bardzo, bardzo intensywny i bogaty w spotkania. Szybki przejazd do Katowic, wizyta u małej Marysi, potem u Maćków, w niedzielę msza za PraBabcię, zapakowanie Maluchów i przejazd na wieś. Potem rozpakowanie Maluchów, pozostawienie instrukcji Ich obsługi dla Babci i Cioci i znów szybki powrót do W-wy. W sumie, fajnie było.

Pokój się maluje, tzn. to dopiero początek, ale dość dobry. Do końca tygodnia musimy wszystko uprzątnąć i ogarnąć, tzn. bardziej ja bo Pierwszy pracuje.

10:51, kasiaku
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 lipca 2004
pensji nie ma!!!

Informacji, co do dalszych losów naszej firmy, też nie!!! Mam dość, w poniedziałek nie idę do pracy, w końcu za darmo chodzić tam nie będę.

Był przed chwilą fachowiec od malowania. Za jeden pokój 700 zł!!! Czy oni powariowali?

Jutro jedziemy do Katowic. Zobaczymy nasze Maluchy kochane. Strasznie za nimi tęsknię, ale równocześnie nie ma co ukrywać, życie bez dzieci jest bardzo wygodne. Tyle, że też bardzo puste.

14:17, kasiaku
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 lipca 2004
denerwuję się...

Zadzwonili z firmy, u której byłam. Mam przełożone spotkanie na poniedziałek. Niby nic, przyjęłam to ze zrozumieniem, ale teraz zaczynam mieć wątpliwości. Bo może trafił się inny kandydat, ciekawszy, bardziej doświadczony? Może to jest teraz gra na zwłokę?

Trochę spiskowa teoria dziejów, ale już kilka razy z taką sytuacją się zetknęłam. Pensji nadal nie ma, informacji co z dalszą pracą, też nie.

Infekcja pęcherza ma się dobrze, od razu miałam w przychodni zrobioną baterię badań i.... dostałam drugi antybiotyk. Tego jeszcze w życiu nie miałam, dwa antybiotyki na raz!!!

Zaczynam myśleć, czy nie popadam w jakąś hipochondrię, pracy, po prostu, pracy mi trzeba.

14:08, kasiaku
Link Komentarze (2) »
zmiany...

Spotkałyśmy się dzisiaj we trzy u M.: trzy pracowniczki zaszczytnej firny niepłacącej pensji. Było to właściwie nasze pierwsze i ostatnie spotkanie jako koleżanek z jednej pracy bo L. już znalazła pracę i składa wymówienie. Fajnie jej, ja biję się z myślami czy też to zrobić nie mając niczego konkretnego czy żyć w niepewności co do dalszej pracy i płacy.

Ni z tego ni z owego mam zapalenie pęcherza!!! No, to mi się już od bardzo dawna nie zdarzyło.

14:02, kasiaku
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 lipca 2004
dzwonili!

Już z samego rana, dzwoniła "wczorajsza" firma i mam umówione kolejne interview, tym razem z osobą na wyższym stanowisku. Pierwszy "odbiór" tej osoby z mojej strony pozytywny, słychać było troskę o mnie: czy dojadę, czy pora mi pasuje. To dobrze, bo przecież na takim etapie bywa i bardzo sucha informacja: proszę przyjechać tu i tu, koniec.

Pieniędzy nadal nie ma na koncie, nawet nie chce mi się dzwonić do "szefowej", żeby się dowiedzieć, że ona i tak nic tu nie poradzi. Bardzo nie chcę wracać do tej mojej ciągle jeszcze "obecnej" pracy.

Z Pierwszym lepiej - najpierw kłótnia w łóżku, potem obrażenie się, na końcu całkiem, calkiem fajny seksik. Ja dzisiaj spałam do 10tej, on wstawał przed 7 wiec zupełnie nie wiem jak funkcjonuje w pracy.

16:28, kasiaku
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3